Minal szybko dlugo weekend (piatek byl swietem narodowym w Portugalii). Helena juz wyzdrowiala ze swojego kaszlu i jutro idzie do przedszkola a ja ide pierwszy dzien do pracy, takiej normalnej pracy w biurze:)). Robienie projektow w domu tak jak dotad tez jest dobre ale trzeba miec duzo samodyscypliny.
Moj tato jest w szpitalu z powodu kamieni nerkowych:(. Trzymam kciuki zeby wszystko bylo dobrze.
Wczoraj bylismy na meczu lokalnej druzyny Santa Clara z druzyna Fatima. Mecz sie skonczyl bezbramkowo ale bylo przyjemnie. Helenie bardzo sie podobalo (chyba ma to we krwi po ojcu).
Dzisiaj wymienialam korespondencje mailami z Polakami przebywajacymi w Ponta Delgada. Sa z Gdanska i studiuja ekonomie. Sa tu 3 tygodnie na programie wymiany strudentow Socrates Erazmus. Pewnie sie z nimi spotkam w tym tygodniu.